poniedziałek, 15 lutego 2016

Witajcie!

Moi Drodzy!
Dawno mnie tutaj nie było. Sprawcą mojej nieobecności w dużej mierze oczywiście był czas. Wracam późno ze szkoły, zadania, sprawdziany, nauka, zajęcia dodatkowe to wszystko niestety pochłania go w dużych ilościach, a ja czuje jakby życie uciekało mi przez palce. Oczywiście było dużo wolnego, jednak problemy techniczne z blogiem uniemożliwiły mi korzystanie z niego przez pewien okres, lecz nie będę Was tym zanudzać. Brak weny i moje lenistwo (do którego wstyd się przyznawać) w jakimś stopniu też na to wpłynęły. Kolejną część opowiadania mam już zaczętą, jednak w głowie narodził się mi pomysł, aby zacząć nowe opowiadanie, a do tego być może kiedyś wrócę. 
Nie chcę na chwilę obecną podawać konkretnej daty, ponieważ sama jeszcze nie wiem jak to będzie. 
Bardzo Was za to przepraszam. 
Pozdrawiam,
Patrycja

niedziela, 25 października 2015

IX.Ola i Mikołaj

Wróciła do pustych ścian powszechnie nazywanych domem. Ściany bez życia, bez radości. Nikt nie wypełniał pokoi, jedna osoba niestety nie była w stanie tego zrobić. Potrzeba tchnąć prawdziwą miłość, by znów ożyły. Dom tworzy rodzina, małżeństwo wraz z pociechami. By utworzyć swój upragniony, wymarzony kąt Oli niestety brakowało wszystkiego. Wiedziała z kim chce być, lecz zawsze brakowało odwagi, zarówno jej jak i jemu. Była już blisko tego z innym mężczyzną, lecz w ostatniej chwili zamknęła ich rozdział, ponieważ zabrakło uczucia z jej strony. Nie żałowała jednak tego, wie, że może być jedynie szczęśliwa z prawdziwą miłością, a był nią Mikołaj. Z nikim do tej pory nie czuła się tak dobrze, uwielbiała jego uśmiech, to jak ją rozśmieszał i ten dystans do życia. Zaangażowanie w pracę. Uwagę i troskę jaką poświęcał córką, jak walczył by móc się z nimi spotykać po rozstaniu z żoną. Zbliżała się również data rozprawy rozwodowej w sądzie, za niedługo będzie już formalnie wolny. Jednak pozostał do niej równy miesiąc, przez ten czas mogliby zacząć budować fundamenty związku, poznawać się.
Zanim opuściła szpital obiecała mu, że go jeszcze dziś odwiedzi. Po spotkaniu z Kacprem nie miała jednak najmniejszej ochoty. Zrobiło się jej głupio, potraktowała go niesprawiedliwie. Porzuciła w sposób na jaki nie zasługiwał, powinna z nim szczerze porozmawiać. Co się stało to się nieodstanie, teraz musi wziąć się w garść i udać się do Mikołaja.
Miała wychodzić, gdy z jej torebki wydobył się dźwięk telefonu, nieznajomy numer. Miała zwyczaj nie odbierać telefonów od nieznajomych, tym razem jednak coś kazało postąpić inaczej.
-Słucham?-powiedziała przykładając słuchawkę do ucha.
-Pani Aleksandra Wysocka?-usłyszała miły głos młodej kobiety.
-Tak.
-Dzwonię ze szpitala. Chodzi o pana Mikołaja Białacha.
-Coś się stało Mikołajowi?
-Niestety nie mogę udzielać takich informacji przez telefon. Pan Mikołaj wpisał panią do udzielania informacji o swoim stanie zdrowia. Mogę jedynie powiedzieć, że jego stan się pogorszył i prosił by pani przyjechała.
-Zaraz będę.-odpowiedziała szybko i znów biegiem opuściła mieszkanie.
Czas w którym zawsze dojeżdżała do szpitala skrócił się dwukrotnie, chciała jak najszybciej zobaczyć Mikołaja.

15:34 szpital, recepcja
-Aleksandra Wysocka, ktoś od państwa dzwonił do mnie.
-Tak, to ja do pani dzwoniłam. Stan pacjenta pogorszył się gwałtownie, stracił przytomność, lekarze zabrali go na tomograf, niestety okazało się, że pan Mikołaj ma krwiaka. Jeśli jeszcze się powiększy konieczna będzie operacja, na chwile obecną jest stabilny, jednak wyniki ostatnich nadań będą decydujące, przykro mi.
Usiadła na krześle, zrobiło się jej słabo. Znów się o niego bała, tylko tym razem bardziej, wiedziała, że jeśli wyskoczy jakiś błąd aspirant może zapłacić za niego życiem. Starała się odganiać od siebie takie myśli. Zrobiło się jej słabo.
-Przepraszam czy wszystko w porządku?-zapytała recepcjonistka podchodząc.
-Tak, tak zaraz przejdzie.
-Pan Mikołaj zanim stracił przytomność kazał pani to przekazać.-wręczyła jej białą kopertę.
-Dziękuje.-schowała ją do torebki i skierowała się w stronę sali policjanta.
Leżał przypięty do maszyn, spał słodkim snem. Był taki niewinny i bezbronny, nie mógł robić gwałtownych ruchów czy denerwować się to zagrażało jego życiu. Nie mogła wejść na sale, ponieważ nie było jeszcze wyników ostatnich badań krwiaka. Nie wiadomo czy operacja musi się odbyć.
Nagle w sali Mikołaja pojawiło się 2 doktorów w średnim wieku, budząc go ze snu dali mi plik papierów do podpisania, jednak najpierw odbyli z nim odpowiednią rozmowę. Jeden z nich wyszedł do posterunkowej i wyjaśnił, że operacja musi się odbyć, ponieważ krwiak rośnie zagrażając życiu aspiranta. Łzy napłynęły jej do oczu. Nie mogli zamienić ze sobą nawet 2 słów, uśmiech Mikołaja przez szybę dał jej nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Operacja trwała już dobrą godzinę. Ola dalej nie potrafiła się uspokoić, szlochała cały czas zastanawiając się co dzieje się na sali operacyjnej. Przypomniała sobie, że dostała list od Mikołaja. Postanowiła go przeczytać. Trzęsącymi się dłońmi oderwała górę koperty. Zaczęła czytać:
                                                        
                                                           Droga Olu!

 Jeśli czytasz ten list oznacza to, że w tym momencie nie ma mnie obok Ciebie, jestem daleko jedynie ciałem, duszą i sercem jestem zawsze przy Tobie. W tym liście pragnę powiedzieć Ci wszystko, czego boję się wyznać patrząc w Twe oczy. Kiedy jesteś obok ogarnia mnie bezgraniczna radość, ale również i strach, że może Cie nie być kiedyś przy mnie. Nie chciałbym do tego dopuścić, dlatego muszę działać zanim ktoś inny zrobi to za mnie. Jesteś kobietą piękną, wspaniałą zasługujesz na najlepszego mężczyznę, jednak co powiesz na mnie? Od dawna pragnę powiedzieć Ci co czuję, lecz dalej brak mi odwagi. Gdyby nie wizyta Kacpra, o której pewnie nic nie wiesz jeszcze przez pewien czas nie odważyłbym się na takie wyznanie. Upewnił mnie on w tym, że i ja nie jestem Tobie całkowicie obojętny. Jak każdy mężczyzna boję się odrzucenia, więc myślę, że zrozumiesz moją postawę. 
Chciałbym codziennie móc patrzeć jak budzisz się, szykujesz do pracy, zasypiasz. Chciałbym być obecny w każdej minucie Twojego życia, ponieważ zbyt szybko ucieka. Ten wypadek myślę, że dał nam obojgu wiele do myślenia, widziałem strach w Twoich oczach, gdy pierwszy raz mnie odwiedziłaś. Również bałem się, że nigdy już Cię nie zobaczę. 
Ostatnio czuje się coraz gorzej, wiem, że spowodował to wypadek, jednak dla Ciebie będę silny. Obiecuję Ci, że jeśli mi pozwolisz będę przy Tobie na zawsze. Mogę to nareszcie powiedzieć : Kocham Cie Olu!
                                                                                                                 Twój Mikołaj.

Rozpłakała się na dobre, były to łzy szczęścia w końcu ma pewność, że Mikołaj ją kocha. Modliła się tylko by operacja się udała. Ocierając policzki zobaczyła zbliżającego się lekarza z informacją o stanie ukochanego...


Cześć! Krótko i dziś, przepraszam Was znów. Nie będę się rozpisywać, ponieważ jutro szkoła. Mam tylko jedno pytanie : Czy Mikołaj przeżyje operację?
Pozdrawiam
Patrycja

                                                                                                          

poniedziałek, 19 października 2015

VIII.Ola i Mikołaj

-Słucham?-odpowiedziała poprawiając się na krześle, miała nadzieję, że w tym momencie wyzna jej miłość.
-Bo ja..-zawahał się.-bo ja nie wiem, jak doszło do tego wypadku, kto mógł majstrować przy tych hamulcach...
-Ja niestety wiem.-odparła zawiedziona postawą policjanta.-To Kacper, ty też o tym wiesz doskonale.
-Nie jestem jakoś o tym przekonany.-kłamał, nie chciał by jeszcze bardziej byłego zła na niedoszłego męża.-Dobrze, że jesteś.-uśmiechnął się i mocniej ścisnął jej dłoń, jakby chciał, żeby nigdy go nie opuściła.

-Będę się zbierać, długo już jestem, a na pewno chciałbyś odpocząć.-powiedziała po blisko godzinie dalszej rozmowy.-Wpadnę jeszcze potem. Trzymaj się.-nie oglądając się za siebie ruszyła w stronę wyjścia.
Znów był zły na samego siebie. Stchórzył, taki już po prostu był. W pracy zgrywał twardziela, jednak w sprawach uczuciowych zachowywał się jak małe dziecko, które nabroiło i bało się przyznać do winy. Nie chciał sobie wmawiać, że jeśli nie wyzna jej miłości w najbliższym czasie, to osunie się od niego, stwierdzi, że nie zależy mu na niej. Do tej pory takie myśli nie przynosiły efektu, więc czy zmieniły by coś teraz?

Po 30 minutach była już pod swoim celem, a był nim dom Kacpra.  Niepewnie przekroczyła furtkę, nie czuła się w tym miejscu już tak dobrze jak kiedyś, czuła się jak intruz. Wiedziała, że musi wyjaśnić z nim tą sprawę. Zadzwoniła dzwonkiem raz, drugi, trzeci w końcu doczekała się krótkiej odpowiedzi "idę".
-Tak?-zapytał zanim zdążył dostrzec kim był gość na jego posesji.-To ty, jednak wiesz chyba, że skruszenia nie uznaję.-dodał kpiąco, jakby był pewien, że Ola chce do niego wrócić.
-Dobrze wiesz, że nie przyszłam tutaj udawać skruchy. Pragnę się dowiedzieć, co ty do cholery robisz. Mogłeś zabić Mikołaja, ale ta sprawa i tak nie ujdzie ci na sucho. Jutro idę złożyć zawiadomienie.-jej mina mówiła sama za siebie, była wściekła na bezmyślność Kacpra.
-Nie wiem o czym mówisz.-uśmiechnął się chytrze.
-Nie do wiary, że aż tak się zmieniłeś. Może to ja cie nigdy nie poznałam. Udawałeś kogoś innego.
-Na prawdę tak sądzisz? Jesteś niewdzięczna, dla ciebie skończyłem z poprzednim życiem. Myślałaś, że zawsze taki byłem?Właśnie nie, dlaczego teraz nie tykam alkoholu? Kiedyś był nieodłącznym elementem dnia, do tego od czasu do czasu coś mocniejszego. Jak mówiłem, rzuciłem to dla ciebie. Za co jestem ci wdzięczny, ale wierzyłem, że pozwolisz mi być przy sobie na zawsze. Mikołaja, oczywiście, że nienawidzę. Tylko czasem użyła byś swojej pięknej główki i pomyślała czy zrobił bym coś co zniszczyło by mi moje życie? Na to pytanie odpowiedz sobie sama. Żegnam.-trzasnął drzwiami równocześnie zamykając je tuż pod nosem posterunkowej. Odruchowo odskoczyła w tył, po chwili stania nie ruchomo żwawym krokiem ruszyła do samochodu.

Krzątała się po kuchni w oczekiwaniu na zagotowanie wody. Miała już dość tego dnia, chciała żeby skończył się jak najszybciej. Wypadek Mikołaja nie był dla niej łatwą sprawą, bała się o niego. Gdyby mu się coś stało nie wybaczyła by sobie tego nigdy, że nie wyznała mu uczuć. Usłyszała dzwonek do drzwi.
-Tato, co ty tu robisz?
-Chciałem odwiedzić córkę, nie można?
-Można.-gestem głowy zaprosiła ojca do środka.-Napijesz się czegoś?
-Herbatę jeśli możesz.-zdziwiła się zachowaniem rodzica, był dziwnie spięty, jak nie on.
-Proszę.-postawiła filiżankę z parującym napojem na stoliku.-Teraz tak na serio, stało się coś? Zwykle nie opuszczasz komendy w środku dnia.
-Zapytam w prost, łączy cie coś z Mikołajem?
-Skąd takie przypuszczenia?-nerwowo potarła jedną dłonią o drugą.
-Zerwałaś z Kacprem, teraz troszczysz się o Białacha. Jesteś pewna, że dobrze wybrałaś? Z Kacprem miałabyś pewne życie, wiesz dobrze, że pensja policjanta nie jest najwyższa. Poza tym on jest od ciebie starszy ponad 10 lat i najurodziwszy też nie jest, córeczko zastanów się dobrze.
-Kacper, Kacper wszędzie on, ja już się nie liczę? Moje szczęście też nie? Zmówiłeś się z nim.
-Wcale nie, chcę dla ciebie jak najlepiej.
-Najlepiej będzie jak już sobie pójdziesz.
Jak powiedziała tak uczynił, może niepotrzebnie wtrącał się w życie córki. Była jedyną osobą w jego życiu więc przez to się tak o nią martwił.

Spacer. Jedyna rzecz na jaką miała teraz ochotę, potrzebowała samotności żeby wszystko przemyśleć.
Nie zastanawiając się długo chwyciła płaszcz i wyszła z mieszkania kierując się w stronę parku.
Przysiadła na tej samej ławce na której podjęła decyzję o zakończeniu związku. Teraz myślała jak dobrać słowa by wyjawić Mikołajowi to co czuje. Żadne z nich nie było jednak odpowiednie. Jej ukochana babcia powtarzała "jeśli mężczyźnie zależy na twojej miłości, będzie się o nią ubiegał". Nie wiedziała czy powinna postąpić za radą staruszki. Babcia zawsze była na podium w jej sercu. Potrafiła doradzić, rozwiązać każdy problem. Ona dawała jej wsparcie w trudnych chwilach, gdy zmarła mama Oli. Niestety parę lat później ona również odeszła z tego świata pozostawiając Aleksandrę z ojcem. Była pewna, że zięć wychowa wnuczę na dobrą osobę, nie pomyliła się. 
-Ola, mogę zająć ci chwilę.-z rozmyśleń wyrwał ją głos Kacpra, nie wiedziała skąd wiedział, że akurat jest tutaj.-Chciałem przeprosić, nie powinienem tak powiedzieć, byłem wściekły na to, że mnie zostawiłaś. Nie rozumiałem twojej decyzji, nie rozumiałem co ma on czego ja nie mam. Teraz wiem, twoją prawdziwą miłość. Nie chcę, żebyś czuła się niezręcznie, chcę abyś zapamiętała mnie dobrze.-wręczył jej bukiet czerwonych róż i ostatni raz całując policzek odszedł.




Cześć. Na samym początku przepraszam za tak długą przerwę, nie mogę ułożyć sobie czasu, ponieważ zawsze mi coś wieczorem wyskoczy przez co nie mam jak dokończyć części. Krótko bo krótko, postaram się w tym tygodniu i może uda mi się jeszcze wrzucić coś do piątku. 
Pozdrawiam serdecznie :*
Patrycja

niedziela, 27 września 2015

VII.Ola i Mikołaj

Koniec. Był to koniec ich miłości, zakończył się pewien etap w ich życiu. Etap, który dla niego mógłby trwać wiecznie, zrobiłby wszystko, zapłaciły wszelką cenę, żeby to okazało się okropnym koszmarem, a ona tak jak zawsze, tak spokojnie leżałaby obok niego. Zemsta była jedyną rzeczą jakiej teraz pragnął, więc rozmyślał jak pogrążyć Mikołaja, musiał wymyślić coś sensownego. Czy uda mu się odzyskać Olę? Wiedział, że szanse są znikome.
Zemsta idealna, czy takie coś istnieje? Nie. Każde zło wraca do nas. Nie liczyło się to teraz dla niego, jechał w stronę bloku policjanta, adres poznał przez przypadek, gdy znalazł notatnik Aleksandry.
Stał przed drzwiami mieszkania Mikołaja, zadzwonił dzwonkiem. Po chwili przed Kacper staną obiekt nienawiści.
-O co chodzi?-zapytał zdezorientowany funkcjonariusz.
Nie bawiąc się w odpowiedzi przeszedł do konkretów. Uderzył go z całej siły w twarz, dowódca patrolu upadł na ziemie, a z jego nosa poleciała krew.
-Rozwaliłeś nasz związek tego chciałeś? W takim razie gratulacje.-rzucił i odszedł jakby nigdy nic. W myślach dodał to jeszcze nie koniec, lecz doskonale wiedział, że groźby w kierunku policjanta mogłyby skończyć się źle. Mikołaj podniósł się powoli z ziemi i z całej siły trzasnął drzwiami. Nie wiedział o co mu chodziło, dlaczego powiedział rozwaliłeś nasz związek, czyżby Ola zerwała zaręczyny? Chciał się o tym przekonać, najpierw jednak musiał zatamować nos. Na szczęście nie był złamany.

Blok posterunkowej, 18:55

Stał przed drzwiami jej mieszkanie z butelką szampana w ręce, zapukał lekko, po chwili usłyszał kroki zbliżające się w jego stronę. Drzwi mieszkania otworzyły się, gdy policjantka zobaczyła swojego dowódcę w takim stanie od razu zorientowała się, że był u niego Kacper.
-Jezu, Mikołaj co się stało?
-Przewróciłem się, nic takiego, mogę wejść?
-Wchodź. Akurat ci uwierzę, że się przewróciłeś.-odpowiedziała i weszła w głąb mieszkania, a on za nią.
-Na prawdę, ciebie bym nie okłamał.-postawił butelkę na stole. Uśmiechnął się do niej czule.
Jednak ona nie odwzajemniła gestu, podeszła bliżej aspiranta, delikatnie dotykając opuszkami palców napuchniętego nosa. Serce Mikołaj zaczęło bić szybciej, działo się tak za każdym razem, gdy był z nią blisko. Odruchowo złapał ją w tali, tym samym przyciągając ją do siebie. Czuła jego oddech na swojej skórze, drażnił ją swoim ciepłem. Podniosła wzrok, by spojrzeć w jego hipnotyzujące tęczówki. Zbliżał się powoli, nie chciał jej wystraszyć. Rozchyliła usta czekając na dalszy ciąg wydarzeń. Delikatnie musnął jej wargi swoimi. Z każdą chwilą pocałunek był coraz bardziej namiętny. Obydwoje poczuli to uczucie, uczucie bezgranicznej miłości, szczęścia, potrzeby bliskości. Chwila ta mogłaby trwać wiecznie, jednak zdarzenia z dzisiejszego dnia podziałały na Olę jak kubeł zimnej wody. Gwałtownie odsunęła się od swojego dowódcy.
-Przepraszam.-powiedział i spuścił wzrok rozglądając się po pokoju, by tylko nie spojrzeć w oczy posterunkowej.-Pójdę już.
-Daj spokój.-chwyciła go za nadgarstek.-Oboje tego chcieliśmy, bynajmniej ja. Jednak nie jestem jeszcze gotowa.
-I tak nie powinienem tego robić. Lepiej jednak będzie jak pójdę, uwierz mi. Cześć.-wyszedł z trudem, nie chciał jej zostawiać, pragnął z nią zostać, lecz męska duma nie pozwalała. Opadła bezwładnie na kanapę, schowała twarz w dłonie. Wygłupia się mówiąc mu, że nie żałuje. Było to prawdą. Dalej nie wiedziała czy policjantowi zależy na niej, z jego reakcji nie wywnioskowała nic nowego. Położyła się, zmęczenie dało o sobie znać, nie musiała długo czekać na sen.

Wygłupił się, dopiero rozstała się z narzeczonym, wyglądało to jakby chciał ją uwieść. Pocałunek wyszedł spontanicznie, nie miał go w planach, chciał wyjawić jej swoje uczucia, jednak stchórzył. Marzył od dawna, aby skosztować jej słodkich ust, oczekiwania opłaciły się. Teraz wiedział, że to ta jedyna, tylko czy on jest jej jedynym? Kolejne pytania nasuwały mu się na myśl. Nadepnął mocniej na pedał gazu nie zważając na niekorzystne warunki pogodowe. Krótka chwila, jeden moment stracił panowanie nad kierownicą, pisk opon, uderzył w pobliskie drzewo, zawiodły hamulce. Stracił przytomność.

Odzyskał ją dopiero w szpitalu. Jego stan był poważny, ale stabilny. Nie pamiętał co się stało, miał wstrząśnienie mózgu, złamaną rękę i liczne zadrapania. Do jego sali wszedł lekarz.
-Co się stało? Gdzie jestem? Strasznie boli mnie głowa.
-Spokojnie panie Mikołaju, jest pan w szpital, miał pan wypadek. Pana stan jest nie będę ukrywał poważny jednak jest stabilny. Ma pan wstrząśnienie mózgu w dodatku złamaną dłoń.-odpowiedział i zajrzał w kartę pacjenta.
-Jak to się stało? Pamiętam tylko, że wracałem do domu.
-Stracił pan panowanie nad samochodem i na nieszczęście wjechał w drzewo.-spojrzał na pacjenta, dostrzegł załamanie.-Proszę się nie martwić, wszystko będzie dobrze. Zawiadomić kogoś z rodziny?
-Nie.-uciął krótko.
-No dobrze, proszę odpoczywać.-wyszedł z sali pozostawiając go samego. Bił się z myślami czy zadzwonić do Olki, postanowił jednak dać jej spokój.
Nie przespał całej nocy, do jego głowy przychodziły najgorsze scenariusze związane z przyszłością, w której nie było Aleksandry. Zasnął dopiero nad ranem po zażyciu mocnych środków nasennych.

Komenda policji, 8:52

-Tato, wiesz może co się dzieje z Mikołajem? Nie było go na odprawie.-zapytała wchodząc do gabinetu ojca bez pytania.
-Właśnie dostałem telefon od niego, miał wypadek, leży w szpitalu.
-Jak to wypadek?-usiadła na przeciwko ojca, pocierając nerwowo skroń.
-Stan poważny, jednak stabilny. Wjechał z drzewo, nasi podejrzewają, że ktoś majstrował przy przewodach hamulcowych.
-To moja wina.-szepnęła pod nosem.
-Co mówiłaś?
-Nic, muszę iść do niego. Mogę cie prosić o wolne?
-Pewnie córuś, powiedz potem co u niego.
-Dzięki.-szybkim krokiem opuściła komendę.

20 minut później

Była już w szpitalu. Kolejka do rejestracji była długa, musiała uzbroić się w cierpliwość. Zastanawiała się dlaczego do niej nie zadzwonił. Pewnie dlatego, że poczuł się głupio po pocałunku. Jedna sprawa nie dawała jej spokoju, mianowicie hamulce w samochodzie Mikołaja. Czy jest to możliwe aby Kacper posunął się do czegoś takiego? Nie wiedziała. Doczekała się swojej chwili przy rejestracji.
-Dzień dobry, Aleksandra Wysocka. Chciałam się zapytać w której sali leży Mikołaj Białach.
-Przepraszam, a jest pani z rodziny?
-Jestem z policji.
-Pan Mikołaj leży na 3 piętrze, sala numer 15.
-Dziękuje.


Stała przed jego salą nerwowo pocierając dłońmi o siebie. Nie wiedziała czego ma się spodziewać. Mógł stracić pamięć i jej nie poznać. Roztrzęsioną ręką nacisnęła klamkę. Był sam na sali. Niepewnym krokiem przekroczyła próg pomieszczenia. Odruchowo obejrzał się za siebie.
-Jak się czujesz?-spytała siadając na krześle obok łóżka.
-A jak mogę się czuć? Bywało lepiej.-odparł lekceważąco.
-Jeśli chcesz mogę iść.
-Nie Olka, przepraszam. Po prostu nie mogę w to uwierzyć. Ostatnio jakiś pech mnie prześladuje.-Chwyciła jego dłoń delikatnie się uśmiechając chcąc dodać mu otuchy.-Muszę ci coś powiedzieć..


Hej. W końcu znalazłam trochę czasu, aby dokończyć część. Znów się nie wyrabiam ze względu na szkołę. -.- Myślę, że powinnam spróbować wrócić jednak do pomysłu, że będę dodawać posty w niedziele. 
Jak zwykle czekam na Wasze opinie. :3
Pozdrawiam
Patrycja 

czwartek, 17 września 2015

VI. Ola i Mikołaj

Tydzień później. Popołudnie, 12:00

Jesień dawała się we znaki. Ciepła aura pogody ustąpiła chłodniejszej porze roku. Bluzki z krótkim rękawem trzeba było zamienić na bluzy z kożuchem zwłaszcza wieczorami, ponieważ za dnia słońce dawało się jeszcze sobą nacieszyć. Liście pięknie mieniły się spadając z drzewa, ozdabiając ziemie różnorodnymi barwami. Aleksandra spacerowała alejkami parku, postanowiła przysiąść na ławce i zastanowić się co dalej zrobić ze swoim życiem. Była to jedna z ulubionych pór posterunkowej, bardziej niż jesień kochała wiosnę, wtedy budziło się wszystko do życia, drzewa pięknie rozkwitały. Właśnie w czasie wiosny poznała Kacpra, była mu bardzo wdzięczna za wszystko co dla niej zrobił. Jednak nie była pewna swoich uczuć, zastanawiała się czy nie pomyliła wdzięczności z miłością. Od dawna zbierała w sobie odwagę, żeby szczerze porozmawiać z Mikołajem o relacji, która ich połączyła. Taką rozmowę musi odbyć także z Kacprem, jednak wcześniej wolała się upewnić czy nie jest obojętna policjantowi.Prawda, zostawił ją. Właściwie to jej nie zostawił, ponieważ nigdy ze sobą nie byli. Przyjaźń jednak do czegoś zobowiązuje, nie zostawia się przyjaciela w potrzebie. Chciał naprawić swoje małżeństwo, zawalczyć o kawałek dawnego życia, tylko to nie tłumaczyło go dlaczego pozostawił posterunkową i ograniczył ich relacje do zwykłych znajomych z pracy. Wybaczyła mu, ponieważ prawdziwa miłość wybacza wszystko. Uświadomiła sobie właśnie, że kocha Mikołaja, pomimo tego iż nie był wtedy przy niej, chodź nie był najurodziwszym mężczyzną na Ziemi, dla niej był tym jedynym. Ola to taka kobieta, która w płci przeciwnej nie zwraca uwagi na wygląd, liczy się charakter. Jej obecny narzeczony, obiekt wielu westchnień, nie był zapatrzonym w siebie narcyzem. Nie jednokrotnie udowadniał, że pieniądze to nie wszystko. Pomagał wielu ludziom, nigdy nie odmawiał pomocy. Był dobrym człowiekiem, tym skradł część jej serca. Nie mogła powiedzieć, że jest jej całkowicie obojętny. Nie chciała go stracić w taki sposób. Koniec ich związku, to także koniec ich znajomości. Wiedziała, że nigdy jej tego nie wybaczy, za bardzo ją kochał. Dalsze okłamywanie go nie miało najmniejszego sensu, raniła siebie, a przede wszystkim jego. Serce nie sługa, musiała coś z tym zrobić, zawalczyć o swoje. Chociażby nie wyszło jej z Mikołajem, musi zakończyć związek. Nie chciała z tym zwlekać w nieskończoność, było to dla niej trudne, ponieważ przyzwyczaiła się do wspólnych śniadań, wieczorów, nocy, spacerów, pocałunków. Będzie za nim tęsknić jak za przyjacielem.Wybrała jego numer. Z każdą chwilą oczekiwania bała się coraz bardziej.
-Kochanie, stało się coś?-zapytał zmartwiony Kacper, ponieważ nigdy nie dzwoniła do niego o takiej porze.
-Nie, to znaczy tak. Miałbyś chwilę? Chciałabym porozmawiać.
-Dla ciebie zawsze, powiedz tylko gdzie i o której.-sprawdził swój zegarek, do spotkania z klientem miał jeszcze sporo czasu.
-W parku na Biskupińskiej, najszybciej jak byś dał rade przyjechać.
-Będę za 10 minut.-rzucił i się rozłączył, Ola wzięła głęboki wdech i schowała twarz w dłoniach. Te 10 minut do przybycia narzeczonego ciągły się w nieskończoność. Robiła dobrze, czuła to. Zrani go i to bardzo, ale nie da mu popełnić największego błędu w życiu. Byłby z nią nieszczęśliwi, ponieważ wątpiła, że uczucie do policjanta minęłoby jej tak szybko. Chwilę później w parku pojawił młody mężczyzna.
-Olka, co się stało?-zdyszany, stanął pochyło podpierając ciało na rękach położonych na kolonach.
-Musimy porozmawiać.
-Mam się bać? Coś poważnego?-nie wiedziała jak ma mu powiedzieć, że to po prostu koniec.-Ola, błagam cie mów, zaczynam się niepokoić.-przypuszczał, że za chwile dowie się o istnieniu małej istoty, która ma przewrócić ich świat do góry nogami. Nie wiedział, że prawda jest inna.
-Kacper..-zawahała się, a z jej oczu popłynęły pierwsze krople łez.-bo ja..
-Jesteś w ciąży?-przerwał jej, spojrzała na niego ze zdziwieniem.
-Co? Nie, nie o to chodzi.
-To o co, powiesz w końcu?
-To koniec.-jednym tchnem wyrzuciła to z siebie.
-Koniec? Tak po prostu? Po prawie roku czasu bycia razem, miał być ślub, dzisiaj miałem ci właśnie zaproponować datę, ale jak widzę Mikołaj mnie wyprzedził.
-O czym ty mówisz?-nerwowo potarła zimną dłonią skroń.
-Dokładnie wiesz o czym mówię, widzę jak na siebie patrzycie. Nie jestem, aż takim idiotą. Mogę chociaż wiedzieć dlaczego przyjęłaś moje oświadczyny? Czy w ogóle kiedyś mnie kochałaś?
-Proszę cie, byłam z tobą szczęśliwa, naprawdę, ale to wszystko do mnie wróciło.
-Myślałem, że jedno życie jedna miłość, niestety się myliłem. Zabawiłaś się mną.
-Nie, to nie tak. Pomogłeś mi i jestem ci za to bardzo wdzięczna, jednak nie chciałabym, żebyś był nie szczęśliwy. Zasługujesz na kogoś lepszego.-uśmiechnęła się delikatnie w jego stronę, sama nie wierząc w to co mówi. Fuknął zirytowany.
-A może ja tylko z tobą byłem szczęśliwy, tylko ciebie kocham, ale masz racje, byłem głupi. Zostawiasz mnie dla podstarzałego gliniarza.-otworzyła usta, miała już coś powiedzieć, gdy jej przerwał.-Nic już nie mów, mogłabyś tylko oddać pierścionek? Przepraszam, że tak w taki sposób, ale wiesz, policjant mógłby się zdenerwować.-płynnym ruchem ściągnęła pierścionek z palca i złożyła w ręce byłego narzeczonego.
-Kacper, proszę cie, nie kończmy tego w takiej atmosferze.
-A w jakiej mamy kończyć? Mam się cieszyć, że miłość mojego życia znalazła sobie nowego? Pogratulować związku, życzyć szczęścia, gromadki dzieci? Jakoś nie potrafię.
-Nie o to mi chodziło. Nie jestem z Mikołajem.
-To dlaczego kończysz nasz związek, byłem nieodpowiednią partią dla ciebie? Byłem kiedyś w stosunku do ciebie nieodpowiedni? Zawiodłem cie gdy mnie potrzebowałaś? Nie. Zawsze byłem przy tobie. Ale dobro dla niektórych ludzi nie popłaca. Trudno, trzymaj się.-udawał twardziela, jednak mała łza zakręciła się mu w oku, by po chwili dać upust emocją. Wsiadł do samochodu, płakał jak małe dziecko, myślał, że będą razem już na zawsze. Znów się pomylił. Tym razem wiedział, że nie odpuści Mikołajowi. Ukradł mu najcenniejszy skarb jego życia.




Hej, jestem chora więc miałam czas na napisanie tej części więc jest przed czasem. :D Jest jaka jest, ale chciałam coś dodać wcześniej.
Związek Oli i Kacpra to już przeszłość, teraz tylko "prostą" drogą do prawdziwej miłości.
Czekam na opinię. ;3
Pozdrawiam
Patrycja

piątek, 11 września 2015

V.Ola i Mikołaj

Następnego dnia policjanci mieli wolne. Aleksandra wczesnym porankiem wróciła do swojego mieszkania, ponieważ jej narzeczony musiał udać się do pracy. Ciągle rozmyślała o rozwodzie Mikołaja z żoną, uszczęśliwiał ją fakt, że mężczyzna, którego kochała jest znów wolny. Jeśli czuła coś do policjanta, dlaczego zaręczyła się z Kacprem? Przecież nie da rady kochać się dwóch mężczyzn jednocześnie, skoro pokochała swojego obecnego partnera, to znaczy, że nigdy nie kochała Mikołaja. Ale czy to uczucie do narzeczonego było prawdziwe? Z takich rozmyśleń wyrwał ją dźwięk sms'a w telefonie. Leniwym ruchem sięgnęła po urządzenie, uśmiech wkradł się na jej twarz, gdy zobaczyła na wyświetlaczu imię Mikołaja.
"Cześć Olka, mam nadzieję, że Cie nie obudziłem. Chciałem zapytać czy wieczór aktualny?"
"Hej, nie obudziłeś, od dawna już nie śpię. A co do wieczoru to widzimy się tam, gdzie zawsze o 19:00."-szybko odpisała, nie zważając na to, że nie uprzedziła swojej sympatii o spotkaniu wieczorem. Zawsze, gdy umawiała się z funkcjonariuszem jej serce zaczynało szybciej bić, zapominała o całym świecie. Nie wiedziała co ma robić dalej, bardzo zależało jej na koledze z pracy, zwłaszcza teraz, gdy znów jest sam, ale również nie mogła porzucić swojego narzeczonego. Bała się zaryzykować, ponieważ nie wiedziała, czy dowódca coś do niej czuje, ale bardziej obawiała się tego, że nie była pewna swoich uczuć. Co by się stało jeśli porzuciłaby Kacpra, a nie kochała Mikołaja? Lub jeśli zostałaby z obecnym partnerem, a tęskniła za niedoszłym? Na takich rozmyślaniach szybko mijał jej czas, nie zauważyła kiedy na zegarze wybiła godzina 16:00 i lada moment miał się u niej zjawić jeden z panów, o których rozmyślała od rana. Punktualnie o 16:20 w jej mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka. W drzwiach od mieszkania stał Kacper z pięknym bukietem róż. Aleksandra wpuściła go do środka.
-Proszę bardzo.-powiedział mężczyzna wręczając swojej ukochanej piękne kwiaty.
-Dziękuje. A z jakiej to okazji?
-Po prostu chciałem ci podziękować, że jesteś.-odpowiedział i czule pocałował swoją wybrankę, a ona odwzajemniła jego czułą pieszczotę.
-Umówiłam się dziś na piwo z Mikołajem, masz ochotę iść z nami?-zapytała pomiędzy przerwami w pocałunkach.
-Znów Mikołaj?-odsunął się od swojej narzeczonej.
-Przecież chcę, żebyś poszedł z nami.
-Nie będę wam przeszkadzał.
-Znów się obrażasz, tak?-fuknęła zirytowana zachowaniem wybranka.
-Nie, mam tego dosyć, że wszędzie jest on.
-Jesteś zazdrosny?-posterunkowa uśmiechnęła się i chwyciła narzeczonego za rękę.-Kacper, proszę cie, naprawdę nie masz o co.
-Kochanie, ale nie mogę znieść tego jak ona na ciebie patrzy, jakby mógł rozebrałby cie wzrokiem.
-Przesadzasz zazdrośniku, to co idziesz z nami?
-Jasne, że idę. Nie dam mu tej satysfakcji.-Ola cieszyła się, że w końcu komuś na niej zależy, jest o nią zazdrosny.

Czas minął im bardzo szybko na wspólnym obiedzie i oglądaniu filmów. Przed 19:00 byli już przed barem, gdzie czekał na nich Mikołaj. Po przywitaniu Ola postanowiła przedstawić sobie na wzajem panów.
-Kacper to Mikołaj, Mikołaj to Kacper.
-Kacper, miło mi.-podał mu dłoń, a on odwzajemnił.
-Mikołaj, również.-odpowiedział i obaj panowie usiedli na swoich miejscach.-Jakiego piwa się napijecie?
-Obojętnie.-odpowiedziała Olka.
-Nie pije piwa.-rzekł Kacper, a funkcjonariusz uniósł brwi do góry.
-On żartuje?
-Nie żartuje, a poza tym jesteśmy samochodem.-nie wiedział o co chodzi przyjacielowi swojej wybranki, przecież nie każdy mężczyzna musi lubić piwo.
-No okej, idę zamówić.
Rozmawiali już ponad godzinę, młody biznesmen nie udzielał się za bardzo w wymianie zdań, tylko się jej przysłuchiwał. Po jakimś czasie posterunkowa zostawiła panów samych udając się do toalety. Przyszły mąż nie mógł znieść wzroku jakim obdarzał jego narzeczoną policjant.
-Widzę, jak patrzysz na Olkę, nie podoba mi się to.
-Nie wiem o co ci chodzi.-nie ukrywał, że nie polubił mężczyzny.
-Nie udawaj, ja wiem swoje i to ma się zmienić, bo za niedługo zostanie moją żoną.-po tych słowach Mikołaj postanowił, że się nie podda i wyzna swoje uczucia. Gdy Aleksandra wróciła z toalety poprosiła swojego partnera, żeby wracali do domu, ponieważ źle się poczuła.

Dom Aleksandry, 21:37
-Kochanie, może zadzwonię do twojego taty i poproszę go, żeby dał ci wolne?
-Ale to nic wielkiego, lekkie mdłości.
-I gorączka. Zadzwonię, a ty się połóż.-posłusznie wykonała "rozkaz" narzeczonego, w czasie, gdy on wybrał numer do jej ojca.
-Dobry wieczór, mam nadzieję, że pana nie obudziłem.
-Witaj Kacper, no co ty, dopiero z komendy wróciłem.-odpowiedział inspektor, uśmiechnął się sam do siebie, ponieważ bardzo polubił przyszłego zięcia.-Stało się coś?
-Chciałem pana prosić o wolne dla Oli, źle się czuje.
-Matko, coś poważnego?
-Gorączka, ale naprawdę nie ma się pan czym martwić, zajmę się nią najlepiej jak potrafię.
-Wiem i za to jestem ci wdzięczny. Oczywiście Olusia ma jutro wolne, Mikołaj też dostanie.
-Cieszę się bardzo, dobrej nocy.
-Dobranoc.-odpowiedział Wysocki i rozłączył się. Bardzo martwił się o jedynaczkę, ale wiedział, że jest w dobrych rękach. Ufał mu bardzo, wiedział, że jego córka nie może być z nikim innym.

Gdy wrócił do sypialni ukochanej zobaczył, że śpi. Usiadł obok i delikatnie ogarnął niesforny kosmyk jej włosów, ucałował w czoło i udał się w stronę łazienki.

 Następny dzień, 10:07
Posterunkowa po niespokojnej nocy, wstała przed południem, ponieważ dalej źle się czuła postanowiła zostać w łóżku. Do pomieszczenia wszedł Kacper ze śniadaniem.
-Jak się czujesz skarbie?-spytał odstawiając tace na szafkę nocną, dłonią dotknął jej czoła sprawdzając, czy nie ma temperatury.
-Średnio.-odparła kaszląc.
-Zadzwonię do doktora, źle mi to wygląda.
-Matkujesz kochanie.-uśmiechnęła się i wtuliła w klatkę piersiową narzeczonego. Objął ją ramieniem, całując w czubek głowy.



Cześć! Chciałam Was bardzo przeprosić, że część nie pojawiła się w niedziele. No cóż, następną postaram dodać się jak najwcześniej.
Czekam na Wasze opinie. :D 
Pozdrawiam
Patrycja

wtorek, 8 września 2015

Przepraszam

Chciałabym Was bardzo przeprosić, że nie dałam rady wyrobić się z next'em. Rok szkolny się zaczął i mam bardzo dużo nauki od samego początku. Połowa postu już gotowa więc myślę, że do piątku się wyrobię. Przepraszam jeszcze raz.
Pozdrawiam
Patrycja